Księga gości




Tam się błonka Philia
Smacznego! Po drugie...
BLOG>PL

Gruntownicy
SwojaJanka Bibliofil po fachu
Kandyd Optymista z implikacjami
PEPEG z capellą :] Trampek w ujęciu filozoficznym
PERSPE :] Dziecko w drodze do Mekki

Spokój wg kobiety
Trzecia dyszka Terra incognita
Setka z zagrychą Transcendencja w dwóch różnych butach
Termoszenie Herbata z rumem
E.T
Sister of Species

Spokój wg mężczyzny
Mr Odlot
LEXus
Endrju
Elno

przybornik

Zobacz
TRÓJKA
Biuro Literackie

2012
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
marzec
luty
2010
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
luty
2009
listopad
październik
lipiec
czerwiec
maj
luty
styczeń
2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień



Grunt to zachować spokój.....

Kind of Blue,

czyli słów kilka o tym, że jestem zmęczona szumem. Informacyjnym, usznym, nadmiarowym, różowym, białym (w tym śrutowym) i błękitnym oraz sejsmicznym oczywiście. Szumami subiektywnymi i obiektywnymi także. „Szum ogranicza minimalną wartość sygnału użytecznego.(...) Oprócz szumów powstających wewnątrz układu szum może (ha!) dostawać się też z zewnątrz w postaci zakłóceń.”

Drażni mnie jałowy dyskurs o tym, że wszystko się zmienia na gorsze, męczy wynikająca z niczego i tam też zmierzająca muzyka. Męczą monologi wewnętrzne na równi z tyradami serwowanymi przez osoby trzecie, które skonsumowawszy i skondensowawszy wszystkie rozumy świata, stoją aktualnie pod postacią konserw z mielonką na granicy terminu przydatności do spożycia.

Ratuję się zatykaniem uszu i soundtrackami, a po ostatnim choróbsku mam nadal osobistą, przenośną i całkiem realną choć rozstrojoną szafę grającą w płucach, mój układ immunologiczny jest jak stara dziurawa skarpeta. A przecież muszę wychować dziecko, tak?

Miles Davies Kind of Blue nagrał „za pierwszym podejściem”, zebrawszy sekstet w studiu, mając przygotowanych wcześniej jedynie kilka akordów i kilka melodii w głowie. Doskonała improwizacja. All Blues, „12-taktowy blues w metrum 6/8 z czterotaktową wstawką na akordzie G7 występującą po każdym solo”, posłużył mi wczoraj jako tło do montowanego właśnie filmiku, chociaż próbowałam kilka innych – poprzez wyświechtane Massive Attack, czcigodny Song of Solomon, Waltera Reed'a (Mr. Hollywood) czy John'a Cleary (Go to be more careful) po Teda Nugent'a (Stranglehold – tu prawie się zawahałąm ;)) ... Ciekawa jestem – jak zareaguje na to komercyjny konsument? Pawiem czy miłym łaskotaniem podniebienia?


Z wyrazami w d-mollu, zupełnie jak Mała Msza Radosna. :/


Grunt to pamiętać, że szereg zasadniczy to jednak stukanie po białych.

 



2012-03-30 10:23:04 skomentuj (2)
Krzycząc, śpiewając antygruchać,

czyli słków kilka o tym,że osobliwego doświadczenia doświadczam, siedząc na parkingu zgorzeleckiego sądu, słyszę mieszankę warkotu silnika, szkolnego dzwonka i odgłosy dziko żyjących ptaków drapieżnych... z różną częstotliwością, czasem każdy z osobna czasem wszystkie naraz...

mieszkają się więc automatycznie obrazy pamięci dźwiękowej, odgłos dawnego ukochanego autka, Furasia śp., najfajniejszych chwil w liceum i pieszych wycieczek w górach... (nie jest jeszcze z mną tak źle, skoro mając do wyboru różne wspomnienia, projekcja pojawia się jednak tych pozytywnych??)

Z wyrazami kakofonicznymi.

 

Grunt to dopasować instytucję do emitowanych za jej pośrednictwem dźwięków... ;)

[aż dziw, że nie matu odgłosów sepów? i innych hien, nie nie lubię prawników...]


pe es z tego co udało mi się ustalić podczas interviewu z woźnym – czyt. strażakiem ochrony, te ptaki to taka ściema na gołębie co to które, latające szczury, srywają na szacowną instytucję, której patronka jakoże ma zakryte oczy jest wobec nich zdawałoby się bezbronna. I rzecz jasna - gołąbki roznoszą obrzeżki... A że albowiem siatki ochronne nie działają, robią gołąbkom wojnę psychologiczną puszczając z nagrań przez głośniki atakujące orły, jastrzębie i sokoły.

Aczkolwiek – jak pozwolę sobie zacytować Strażaka - „gołębie się przyzwyczaiły i chyba sądzą, że te orły i sokoły to jakieś geje, bo mają ich wrzaski gdzieś”... i faktycznie, po ilości ptaszysk sądzić można, że coś jest na rzeczy...


ale wrażenie fajne... ;)



2012-03-16 12:43:03 skomentuj (0)
Dupeusz Pospolity,

czyli słów kilka o tym, że niezbadane są zakamarki chorych umysłów. Ot! – walnąwszy prawdą objawioną, zagryzło się frazesem ;)

- Masz pasek od zegarka pleciony? Pokaż! – zażądała.

Spojrzała wnikliwym wzrokiem posiadacza wiedzy tajemnej zaczerpniętej u Źródeł, na misterny splot paska. Wił się nadwątlonymi surowym traktowaniem rzemykami wokół ostrego nadgarstka posiadaczki, wciąż jednak solidnie trzymając ją na smyczy u Chronosa. Zdawało się, że że jest tak samo stary, jak sam czas.

- Spleciony jest z trzynastu rzemyków, taka liczba prowadzi ścieżką donikąd.- W jej głosie mieszało się zwątpienie z czynionym niemo wyrzutem.

- Rzeczywiście, fatalnie. Trzynaście rzemyków podtrzymujących nikły, ale zawsze, kontakt z upływającym czasem nie powinno prowadzić donikąd, nawet jeśli ścieżką – zaprotestowała posiadaczka - Taki splot, niechby i z założenia pechowy, powinien wprowadzać ład i jasno wytyczać drogę, zapewniać kontakt z rzeczywistością na nie wyprowadzać w maliny, trzyma bowiem u prawej ręki wskazówki i tarczę. Oraz kopertę.

Kurtyna.

Nike nie mówił, że sny muszą mieć sens.


Z wyrazami na spół śpiąc na wpół nie śpiąc.


Grunt to burząc się nie zwichnąć sobie powieki. Która nie powinna nawet drgnąć.

 


2012-03-06 18:43:33 skomentuj (0)
Granice abstrakcji,

czyli sków kilka o tym, że dziś już musiałam w ramach działań jednoosobowego sztabu antykryzysowego podać samej sobie w końskiej dawce Memphisa Slim'a  w wersjach koncertowych... żeby do końca nie zwariować...  a BB King Sweet Litlle Angel ? [Singin' the Blues [Crown] (1956) ]....  dosłownie - jak gdyby ktoś mi podał maskę tlenową... wymasował ciało po tajsku a następnie otulił mnie czekoladową kąpielą podając kawę po szkocku ;) i prawiąc komplement iż aczkolwiek siwe włosy to jeszcze jesieni nie czynią, utulił do snu... Źródła podają, że rekordzista nie spał 11 dni, zaznaczając, że mózg zalicza sekundowe cykle senne, które zdarzają się bez naszej wiedzy nawet wtedy, gdy mamy otwarte oczy. Mam wątpliwość, mój mózg wyłącza się na dłużej.
Ale wracając do tematu, oczywiście zakładam terapeutyczny wpływ wspomnianych zabiegów na degrengoladę własnego umysłu - a priori -  nie doświadczyłam dotychczas bowiem ani masażu tajskiego ani czekoladowej maski :/ jakoś też nikt nie śpieszy zapewniać mnie względem gładkości lica czy nieskazitelnego koloru bujnego owłosienia...

Mamy takie powiedzenie na okoliczność całkowitego nadmiaru wszystkiego naraz, – że chciałoby się pochlastać suchą bułką... nie wiem – zawsze słysząc to płomienne acz pełne desperacji zapewnienie, zastanawiam się – czy chodzi o zadanie sobie ran tąż bezpośrednio czy też posypania ran już istniejącą wersją jej sypką, choć w tym przypadku skuteczniejszą byłaby - przetestowana wielokroć przez Kozaków czasie odtwarzania szczególnie tajnych wydarzeń z użyciem pojmanego  – solą...





„Jest na świecie człowiek, który potrafi z pamięci wyrecytować liczący 67890 znaków ciąg liczby pi. To Chińczyk Chao. Średnio wciągu swojego życia gromadzimy w głowie około 125 megabitów tego typu informacji. Zajmuje to mniej więcej tyle miejsca, ile treść 100 książek o długości "Moby Dicka". Po dokładnie dwudziestu pięciu latach ciurkiem, zakończyłam wczoraj edukację, i co z tego? Niestety, Platon nie miał racji, mądrość nie jest tożsama z wiedzą, człowiek posiadający pewien jej zasób nie jest predestynowany do samoistnego, automatycznego podejmowania najlepszych decyzji, co zauważył już jego własny uczeń Arystoteles i co w zasadzie już od czasów Kartezjusza nie jest w ogóle dyskutowane w „filozofii”... ;)




Z wyrazami łzawego "rełmatyzmu".

Grunt to nie usiłować czytać Cierpień Młodego Werteraz przez różowe okulary.




2012-02-03 16:51:28 skomentuj (3)
Zależności wciurne,


czyli słów kilka o tym, że wyczytałam wczoraj w literaturze nurtu pop, do poduszki, taką oto mądrość :

"(…) a jak na umyśle słaby, to i dysputy sam ze sobą wiedzie, co nie zawsze głupie, bo z mądrym wżdy warto pogadać... - filozofował” całkiem jakby na temat Bohater poboczny...

W neewsach, wyczytałam zaś że "Kate has been nominated for a 2012 BRIT Award". Od czego, tak właściwie, zależy gust muzyczny? A zamiast wycieczek krajoznawczych, odbywam ostatnio jedynie zakładowe, zdecydowanie industrial w rozsypce mnie kręci... ;)


Z wyrazami na przełaj. 

Grunt to musząc patrzeć, chcieć widzieć...

 

 

 





ps z poradni PWN:

"Czy poprawny jest imiesłów musząc?

Forma ta jest zbudowana poprawnie, ale rzadka. W Korpusie Języka Polskiego PWN (ponad 60 mln słów) występuje tylko 13 razy. Dla porównania muszą występuje 7003 razy.

Mirosław Bańko"...

 ;)

 


2012-01-18 12:22:43 skomentuj (3)


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin